GRA MUZYKA

niedziela, 7 listopada 2010

Stephen King - Pod Kopułą (2010)



[ania wasilewska-stawiak]
ocena: 10/10


"POD KOPUŁĄ." POD WRAŻENIEM.


Do takich książek podchodzi się podobnie jak do dawno niewidzianych, dobrych znajomych. Z tęsknotą, ale i oczekiwaniami, że stara przyjaźń nie ogorzała w miarę upływu lat. Że nasz druh nie rozczaruje, a pokrzepi, że będzie taki sam jak dawniej… Szczególnie gdy w historii znajomości zdarzyły się też – co nieuniknione – drobne przytyczki, niezamierzone przykrości czy jakieś przedawnione niedomówienia. Wówczas, każde spotkanie z ulubionym znajomym staje się okazją, by skorygować niedociągnięcia oraz by pobyć znów razem. Tak po kumpelsku… Do nowej powieści Stephena Kinga należało więc podejść z niewielką rezerwą. Zwłaszcza, widząc gabaryty książki zbliżone do ostatniego, niezbyt udanego, a wszak napisanego przez mistrza, horroru. Ponad dziewięćset stron książki Pod kopułą kojarzy się z - równie imponującą objętościowo - Ręką Mistrza. I napawa obawą, czy kolejny kolos nie będzie równie "przydługi". Bo w Ręce… dłużyły się wątki, opisy i dialogi. Natomiast w najnowszym dziele Króla nie nudzi nic. A wręcz, z obfitości skumulowanych emocji, szybko zaczyna nam brakować powietrza – zupełnie tak, jak mieszkańcom Chester’s Mill.

W osławionym przez "władcy grozy" stanie Maine znów dzieje się źle. Nad niewielkim miasteczkiem nagle powstaje tajemnicza kopuła, której negatywne działanie zaczynają odczuwać najpierw poszczególni mieszkańcy, a następnie cała uwięziona społeczność. Jak zwykle w takich sytuacjach: ktoś chce czerpać profity z zaistniałej sytuacji kryzysowej, a ktoś inny w panującym chaosie ukrywa swoje zbrodnie. Jedni ludzie próbują na własną rękę wydostać się z pułapki, a więc rozwikłać zagadkę klosza, inni zaś obywatele wpadają w panikę, osaczeni klaustrofobiczną zaporą. Pod wpływem tytułowej kopuły rozbijają się samoloty, wybuchają rozruszniki serc i inne, elektroniczne urządzenia. Zwierzęta leśne w popłochu pędzą przed siebie. Zwierzęta domowe pierwsze odczuwają, że atmosfera gęstnieje, a brak dopływu świeżego powietrza, z dnia na dzień, staje się śmiertelnie niebezpieczny. Potrzeba więc głównych bohaterów (w tych rolach: osoba spoza miasta, przypadkowo znajdująca się w epicentrum zdarzeń i całkowicie przypadkowo będąca byłym (bystrym i sympatycznym) żołnierzem amerykańskim, jak również redaktorka lokalnej gazety (bystra i sympatyczna), od lat próbująca dociec prawdy o polityce miasta, o szerzącej się w regionie korupcji).

Warto zapewnić, że powód zaistnienia klosza ma związek i ze złem dziejącym się w Mill – tu pole do popisu mają więc duchowni, przedstawieni we wstępie książki, w tzw. liście obecnych – i z działaniem sił nadprzyrodzonych, co w wypadku pisarstwa Stephena Kinga, nikogo już nie dziwi. Wspomniana lista obecności jest zabiegiem literackim, ułatwiającym zorientowanie się, kto jest kim w plejadzie postaci pobocznych. King – wielbiciel psów – nie rozczarowuje swoich fanów nawet w tej materii – lista zawiera imiona wybranych czworonogów wraz z nazwiskami ich właścicieli! Wiadomo więc, kto gra w czyim zespole. Władze miasta robią swoje werbując policję kryzysową. A reszta osób, w tym na przykład rodzina pewnego zacnego lekarza, skupia się na sprawach pilnych. Oto bowiem większość miejscowych dzieci zaczyna miewać dziwne halucynacje związane ze zbliżającym się Halloween. Pod kopułę zaś, od zewnętrznej strony, zjeżdżają się samochody wojskowe, mające pilnować dostępu do przeklętego klosza. Przez niezidentyfikowaną szybę świat ogląda sceny, rozgrywające się w Chester’s Mill. Coraz wyraźniej zaczyna być widoczne, że żywioł, jaki rozpętał się pod kopułą, przyniesie mnóstwo ofiar. King bowiem, jak to King, daje swym czytelnikom grozę oczekiwania na nagły zwrot akcji, niewinnie przelaną krew, a także to, co praktykował już wiele powieści wcześniej – psychozę rozszalałego tłumu. Być może prawdą jest, iż pisarz nad swą książką zaczął pracować w latach siedemdziesiątych, lecz z przyczyn technicznych (za wielki obszar osobowościowo – przestrzenny do ujarzmienia, zbyt mała wiedza na temat zjawisk fizycznych i chemicznych, które mogłoby zaistnieć w obrębie przedstawionej bariery), zaprzestał realizacji "kopułowego projektu". Być może, faktycznie, nad lekturą o równie imponującej objętości, musiał pochylać się sztab specjalistów. Na każde osiągnięcie znanego pisarza, znajdzie się przecież zarzut o nieoryginalność, o sztampowość. Lecz dla wyczekujących nowości "kingomaniaków" niestraszna jest nawet krytyka schematyczności horroru, negacja zbyt prosto zarysowanych w nim podziałów na dobrych i złych bohaterów. Wszak dla miłośników twórczości Stephena Kinga, dzieło Pod kopułą to ponowne, wyczekiwane i wymarzone spotkanie z ,,klasyką strachu”, z dawno niewidzianym przyjacielem, niesamowicie opisanym na kartach książki – to budzący dreszczyk kontakt z lękiem, że "gdyby tak się stało, jak się stało, to by się działo..." Kto znalazł się Pod kopułą, z pewnością jest pod wrażeniem.

2 komentarze:

Anonimowy pisze...

Więcej recenzji na blogu Żony: www.wasilewska-stawiak.pl - Pozdrawiam Czytelników: Stawiak :-)

Aleksandra pisze...

Kolejny ciekawy opis, jaki znalazłam w sieci, mojej ulubionej książki :)

Fanom książki polecam również: http://www.stephenking.pl/ksiazki_pod_kopula_02.html

i

http://catinthewell.pl/265/pod-kopula-wszyscy-gramy-razem/