wtorek, 7 lutego 2012

Półroczne podsumowanie filmowe.
Lipiec-grudzień 2011, część druga
+ filmowy ranking roczny 2011

Druga część widzianych przeze mnie w ubiegłym półroczu filmów kinowych.
Tym razem czołówka obrazów plus ranking najlepszych filmów roku 2011.




5.O północy w Paryżu (7.5/10, sierpień)

Kolejny europejski film mistrza Allena. Po między innymi świecie wyższych sfer Londynu ('Wszystko Gra') i gorąco-zmysłowej Barcelonie ('Vicky Cristina Barcelona') przenosimy się do romantycznego Paryża. Tam zaręczona para Inez (Rachel McAdams) i Gil (Owen Wilson) wraz z rodzicami Inez znajduje się na zagranicznej wycieczce. Gil, pisarz przeżywający kryzysy twórczy, szuka natchnienia – liczy na to, że słynny Paryż mu je dostarczy. Nie myli się. Pewnego razu podczas samotnej przechadzki po mieście nadjeżdża staromodny automobil, który sprawia, że przenosi się (a widzowie wraz z nim) do Paryża lat dwudziestych ubiegłego stulecia. Poznamy ówczesną bohemę – Pabla Picassa wraz z jego narzeczoną (świetna Marion Cotillard), Ernesta Hemingway`a czy Salvadora Dali. Takich podróży w czasie których Gil przenosi się w czasie odbywa jeszcze kilka, przewartościują jego dotychczasowe życie. Ryzykownym posunięciem było obsadzenie w roli Gila, Owena Wilsona, o wyglądzie, jak to ktoś określił „amerykańskiego surfera” jednakże wywiązał się ze swej roli dobrze i stworzył bardzo udaną kreację. Sam film ogląda się przyjemnie, choć większe wrażenie zrobiło na mnie „Wszystko Gra”. Niesamowite, że robiąc filmy z takim natężeniem (co roku nowy obraz) i od tak dawna (blisko pół wieku) Woody Allen wciąż nie schodzi poniżej pewnego wysokiego poziomu.

4. Listy do M. (7.5/10)

Największy sukces frekwencyjny od czasów 'Lejdis' czyli 2,5 miliona widzów w kinie to tak naprawdę polski odpowiednik 'To właśnie miłość'. Ta sama mozaikowa fabuła, ta sama gwiazdorska obsada oraz podobny, całkiem udany efekt końcowy. 'Listy do M.' to kilka równolegle opowiadanych historii, które mają na celu jedno – by bohaterowie w okresie Świąt Bożego Narodzenia odnaleźli swoją miłość. Oglądamy życie owdowiałego radiowca Mikołaja (Maciek Stuhr), szalonej Doris (Roma Gąsiorowska), niegrzecznego Świętego Mikołaja (Tomasz Karolak), zagubionego biznesmena Wladiego oraz dwójki małżeństw: Kariny (Agnieszka Dygant) i Szczepana (Piotr Adamczyk) plus Małgorzaty (Agnieszka Wagner) i Wojciecha (Wojciech Malajkat). Opowiadanie poszczególnych przygód wymienionych postaci mija się z celem, bo najlepiej samemu je obejrzeć. Całkiem zgrabnie zrobiony film, w sam raz na długie zimowe wieczory oraz na obejrzenie go wraz ze swoją drugą połową.

3. Ki (7.5/10, październik)




Ki (właściwie Kinga, Roma Gąsiorowska) to młoda dziewczyna samotnie wychowująca syna o imieniu Pio (czyli Piotrka). Za wszelką cenę próbuje uciec od stereotypu ubabranej pieluchami i kaszkami dla dzieci „Matki Polki”. Stara się żyć pełnią życia. Nie ma pieniędzy – spoko, pożyczy się, nie ma z kim zostawić dziecka – znajomi pomogą, wizyta opieki społecznej – współlokator (Adam Woronowicz) będzie udawał małżonka. Choć slogan filmu głosi „Nie polubisz jej” nie jest to końca prawda – zgoda, Ki jest irytująca ale w równym stopniu intryguje i fascynuje. Film jest przede wszystkim popisem gry aktorskiej Romy Gąsiorowskiej, która udowadnia, że role zakręconych i trochę zagubionych dziewczyn są dla niej stworzone.

2. Kret (8/10, sierpień)





Film opowiadający o mrocznych czasach PRLu, z którymi bohaterowie filmu muszą się zmierzyć w czasach współczesnych. Paweł (Borys Szyc) wraz z ojcem Zygmuntem (Marian Dziędziel) prowadzą wspólni interes polegających na handlu używaną odzieżą przywożoną z Francji. Pewnego dnia ich spokojne życie przekreśla ujawnienie informacji według której Zygmunt, działacz podziemnej Solidarności w latach 80-tych miał donosić Urzędowi Bezpieczeństwa na swoich współtowarzyszy – górników, wśród których był także zabity podczas strajków ojciec żony Pawła Ewy (Magdalena Czerwińska). Paweł postanawia rozwikłać zagadkę i oczyścić swojego ojca z zarzutów. Prywatne śledztwo prowadzi go do tajemniczej postaci (Wojciech Pszoniak), który zdaje się znać odpowiedzi na nurtujące go pytania. Sprawa przedstawiona w filmie w oczywisty sposób nawiązuje do maskary w katowickiej „Kopalni Wujek” w której od kul zomowców zginęło dziewięciu górników. 'Kret' trzyma w napięciu do ostatniej chwili, a doskonałe aktorstwo sprawia, że ogląda się go z przyjemnością i satysfakcją. Polecam.

1.Sylwester w Nowym Jorku (8.5/10, grudzień)





Tym razem mój półroczny ranking filmowy wygrywa film typowo sezonowy, lekki, wydawać by się mogło mało oryginalny. Jednakże 'Sylwester w Nowym Jorku' sfilmowany został w tak uroczy, bezpretensjonalny sposób, że zaliczam go wyjątkowo udanych propozycji filmowych mówiących o okresie świąteczno-noworocznym. Mamy tu znów mozaikową fabułę, na którą składają się historie m.in. głównej organizatorki sylwestra na Times Square Claire (Hilary Swank) i jej śmiertelnie chorego ojca Stana (Robert De Niro), którym opiekuje się pielęgniarka Aimee (Hally Berry), nienawidzącego Sylwestra Randiego (Ashton Kutcher), gwiazdora rocka Jensena (Jon Bon Jovi), który próbuje odzyskać serce kucharki (Katherine Heigl), czy próbującego zdobyć wejściówki na świetną imprezę Paula (Zac Efron) od znudzonej życiem Ingrid (Michelle Pfeiffer). Wszyscy oni znajdują się w ostatni dzień roku w niecodziennych sytuacjach i próbują z nich wybrnąć. Trudno w takim dziele liczyć na specjalne emocje, choć i one się zdarzają. Tak jak pisałem wcześniej – historie ukazane są w sposób wciągający i film, mimo oczywistej konwencji, ogląda się bardzo przyjemnie.

FILMY ROKU 2011


10. Nic do oclenia (7/10)
9. Baby są jakieś inne (7/10)
8. O północy w Paryżu (7.5/10)
7. Listy do M. (7.5/10)
6. Ki (7.5/10)
5. Maraton Tańca (7.5/10)
4. Kret (8/10)
3. Prosta historia o miłości (8/10)
2. Sylwester w Nowym Jorku (8.5/10)

1. Jak zostać królem (9/10, luty)




Najlepszy film zdaniem Akademii (m.in. Oscary za Najlepszy Film oraz Najlepszą Pierwszoplanową Rolę Męską dla Colina Firtha) wygrywa również w moich skromnym rankingu filmów za 2011 rok. Przenosimy się do czasów Anglii na krótko przed wybuchem II Wojny Światowej. Collin Firth gra księcia Alberta, a zarazem młodszego syna króla Anglii Jerzego V (Michael Gambon), który jest zmuszony objąć tron po tym jak jego starszy brat Edward VII (Guy Pearce) zamienił koronę na możliwość ślubu z amerykańską rozwódką Wallis (Eve Best). Albert ma jedną wadę – od dzieciństwa ma problem z jąkaniem. Jego żona (Helena Bonham Carter) próbuje pomóc mu w tej materii i znajduje świetnego specjalistę od wad wymowy, słynącego z kontrowersyjnych metod leczenia Lionela (Geoffrey Rush). Od tej chwili obserwujemy współpracę i przyjaźń porywczego przyszłego następcy tronu i nietuzinkowego logopedy. Rewelacyjna rola Collina Firtha zasłużenie przyniosła mu Oscara – sceny radzenia sobie z jąkaniem i końcowa mowa to istny majstersztyk. A sam film, mimo odstraszających co poniektórych kategorii 'film kostiumowy', ogląda się znakomicie. Dodatkowy plus za wiernie odtworzoną scenografię i realia przedwojennej Anglii.

czwartek, 19 stycznia 2012

Półroczne podsumowanie filmowe. Lipiec-grudzień 2011, część pierwsza.

W poprzednim półrocznym podsumowaniu filmowym z niewiadomych względów zapomniałem o oskarowym 'Jak zostać królem', który powinien poprzedni ranking wygrać. Wspomnę o nim jeszcze w drugiej części, a tymczasem zapraszam na pierwszą. W ubiegłym półroczu zabrakło może filmów rewelacyjnych, ale też nie było spektakularnych porażek.



10. Pokaż kotku co masz w środku (6/10, grudzień)

Komedia twórcy całkiem zabawnego 'To nie tak jak myślisz kotku' niestety nie dorównuje poprzednikowi. Choć nie jest też jakąś spektakularną klapą, taką jak na przykład 'Weekend' w reżyserii Cezarego Pazury. Ot, sympatyczna opowieść o pewnym wiejskim chłopaku (w tej roli Jacek Borusiński) i jego ojcu (Marian Dziędziel), pewnej dziewczynie w ciąży (Katarzyna Cynke), którą Andrzej oskarża o kradzież pieniędzy, policjanta (Krzysztof Stelmaszyk), który podejrzewa swojego kolegę (Jacek Braciak) o romans ze swoją żoną (Iwona Wszołkówna) i jego córce (debiut Delfiny Wilkońskiej), która niespodziewanie zaszła w ciążę. Plus Maja Bohosiewicz, Sławomir Orzechowski, Maja Bohosiewicz czy Jan Nowicki. Jak widać obsada niezła, choć i tak najlepszy jest doskonały Jacek Borusiński, współtwórca Hi Way`a, jednego z najbardziej niedocenianych polskich filmów ostatniej dekady.

9. Johnny English reaktywacja (6.5/10, wrzesień)

Kontynuacja przeboju sprzed ośmiu lat. Kto widział poprzednią część wie czego może się spodziewać – choć tym razem zabrakło uroczej Natalii Imbrugli. Johnny English czyli „Bond na wesoło”, po pewnej kompromitacji ukrył się w Azji, gdzie doskonalił swe umiejętności umysłowe i fizyczne. Przyszedł jednak czas gdy przypomniano sobie o swego czasu najlepszym agencie MI-7 i wyznaczono mu do wykonania kolejną misję, która polegać ma na udaremnieniu zamachu na życie chińskiego premiera. Zabawne, na plus rola długo niewidzianej Gillian Anderson.

8. Wyjazd Integracyjny (6.5/10, listopad)

Filmowa wizja wyjazdów integracyjnych. Jest więc koroporacja Polish Lody i jej prezes Gwidon (Jan Frycz). Jest pracownik tej firmy Marek(Tomasz Kot). Jest też dziennikarz Gerard (Tomasz Karolak). Gwidon i Marek zostaj ą omyłkowo zakwaterowani z ponętną modelką o imieniu Gabi (Katarzyna Glinka). W pozostałych rolach zobaczymy m.in. Katarzynę Figurę, Sławomira Orzechowskiego, Bartłomieja Topę, Roberta Gonerę i Grzegorza Halamę. Mniej czy bardziej udane żarty tworzą z tej produkcji nawet niezłą komedię, zdolną do kina przyciągnąć 900 tysięcy widzów.

7. Harry Potter i Insygnia Śmierci cz.2 3D (7/10, lipiec)

Godne zwięczenie dziesięcioletniego cyklu, na który złożyło się aż osiem filmów będącymi ekranizacjami bestsellerowych powieści Joanne Rowlling. Harry (Daniel Radcliffe) wraz z Rupertem (Ronald Weasley) i Hermioną (piękna Emma Watson) muszą znaleźć horkruksy (czyli obiekty – zwierzęta lub ludzie – którę przechowują fragmenty duszy czarodzieja, co daje mu częściową nieśmiertelność), które, by Voldemort został definitywnie pokonany, muszą zostać zniszczone. Dużo efektów specjalnych, sensowna fabuła. Choć szczerze przyznam, że poszedłem na ten film głównie ze względu na Emmę Watson.

6. Baby są jakieś inne (7/10, listopad)

Po pięciu latach od 'Wszyscy jesteśmy Chrystusami' Marek Koterski przedstawia kolejną część przygód Adasia Miauczyńskiego tym razem granego przez Adama Woronowicza. Towarzyszy mu Drugi (Robert Więckiewicz). Niemal cały półtoragodzinny film obserwujemy ich podróż samochodem, podczas, której toczą żarliwą dyskuję o, jakżeby inaczej, babach. O tym, że mówią co innego, a robią co innego, za dużo gadają, mają nieporządek w torebce itp. Momentami bardzo śmiesznie, momentami mniej. Dość ryzykowne było osadzenie akcji w jadącym samochodzie, co po jakimś czasie zaczyna widza nużyć. Choć niektóre obserwacje Koterskiego wypowiedziane przez Woronowskiego i Więckiewicza wydają się nad wyraz celne, to do genialności 'Dnia Świra' sporo brakuje.

wtorek, 20 grudnia 2011

Lenny Valentino – Live in Kraków, Studio, 16.12.2011



[camel]
ocena: 9.5/10


Lenny Valentino, projekt założony przez Artura Rojka z Myslovitz i Mietalla Walusia z Negatywu, do którego po kilku latach dołączyli Maciej Cieślak, Jacek Lachowicz i Arkady Kowalczyk ze Ścianki powstał w 1998. Klasyczny mysłowicko-trójmiejski skład uformował się trzy lata później. Ten niecodzienny zespół w listopadzie 2001 wydał swoją debiutancką i jedyną płytę zatytułowaną „Uwaga! Jedzie tramwaj” z miejsca okrzykniętą arcydziełem i do dziś zaliczaną do kanonu polskiej muzyki. Album ten jest podróżą głównego autora czyli Artura Rojka w krainę dzieciństwa, w którym miały miejsce zarówno wydarzenia radosne (Karuzele Skutery Rodeo) jak i te traumatyczne (Dla Taty). Całość kończy rozmarzone Otto Pilotto, utwór śpiewany w wymyślonym przez Rojka języku, przywołujący na myśl dzieła Cocteau Twins. Pierwsza reaktywacja tego projektu miała miejsce podczas jeszcze-mysłowickiego Off Festivalu w 2006, na której w miejscu nieobecnego Arkadego za perkusją zasiadł Macio Moretti. Następny koncert Lenny Valentino miał miejsce w 2010 roku podczas już-katowickiego Off Festivalu. Grupa wystąpiła wtedy w swoim klasycznym składzie. W tym roku mija dziesięć lat od wydania debiutanckiego krążka. W związku z tym zaplanowano reedycję kompaktową "Uwaga! Jedzie Tramwaj" (poszerzoną o utwory z singli), wydanie płyty winylowej z tym materiałem, dwupaku zawierającego (nieco skrócony) koncert z Off Festivalu 2006 i płyty Demo oraz wyruszenie w pięciokoncertową klubową trasę obejmującą Warszawę, Gdańsk, Poznań, Kraków i Wrocław. Jak powiedział ze sceny Artur Rojek miały to być ostatnie koncerty tego zespołu i ostateczne zamknięcie projektu nazwanego Lenny Valentino.

16 grudnia 2011 zespół zawitał do krakowskiego Studia, zlokalizowanego w Miasteczku Studenckim Akademii Górniczo-Hutniczej. To bardzo dobre miejsce na koncerty, zdarzało mi się tu już być na koncertach Myslovitz czy Jacka Lachowicza. Około godziny 20.30 na scenę weszli Artur Rojek, Maciej Cieślak, Jacek Lachowicz, Mietall Waluś oraz w miejsce Arkadego Kowalczyka Jarek Bartkowiak (perkusista Gutierez oraz techniczny Myslovitz jak się dowiedziałem z forum Myslovitz). Tym, którzy znali setlistę chociażby z koncertu warszawskiego wiedzieli co zespół zaprezentuje – tak więc zaskoczenia nie było. Jednak co innego wiedzieć co zagrają, a co innego usłyszeć to i zobaczyć. Świetnie zabrzmiały Zniszczyłaś to czy zniszczyłem to ja, wydłużone Jesteśmy dla siebie wrogami z udanym instrumentalnym finałem i Chłopiec z plasteliny. W Dzieci 2 brakowało głosów tytułowych dzieci, które przecież mogły być odtworzone z taśmy. Poruszająco i niepokojąco zabrzmiał utwór tytułowy, podczas którego cała moja uwaga skupiła się na Maćku Cieślaku, który wyprawiał cuda na gitarze (siedząc prawie przez cały koncert na krześle, poza momentami gdy w jednym z utworów chwycił za bas lub śpiewał w duecie z Arturem Rojkiem w jednym z coverów). Dla taty było kolejnym utworem, które wzbudzało we mnie podobne emocje co utwór tytułowy. Całość kończyło oczywiście bajkowe Otto Pilotto, po którym nastąpiła krótka przerwa, w trakcie której nienasyceni fani wywołali zespól na bisy na które złożyła się genialna wersja przeboju Alan Parson`s Project Don`t Answer Me, w trakcie której Artur skupił się wyłącznie na śpiewaniu, znana z singla "Dom Nauki Wrażeń" piosenka W-21 oraz piękny cover zespołu Low Over the ocean, który Artur zaśpiewał wspólnie z Maćkiem. Całość występu trwała dokładnie godzinę, lecz to wystarczyło, by usatysfakcjonować publiczność, która miała okazję po raz ostatni posłuchać tej niezwykłej muzyki, na której odbiór miała również dyskretna scenografia.

Tym oto sposobem historia Lenny Valentino dobiegła końca i wszyscy Ci, którzy nie mieli okazji być na trasie promującej album odbytej w 2011 czy na Offowych koncertach mogli nadrobić straty. Pozostaje nam czekać na kolejne albumy Myslovitz, Ścianki i Negatywu gdyż na wspólny występ w ramach LV już chyba nie ma co liczyć.









środa, 30 listopada 2011

Znamienita kolekcja: Ścianka

Na kilkadziesiąt dni przed wydaniem nowego albumu najlepszego polskiego zespołu wybieramy dziesięć naszych ulubionych piosenek Ścianki



[camel] & [turas]




STATEK KOSMICZNY


Sopot

Dla mnie "Sopot" to jeden z niezaprzeczalnych dowodów na geniusz Macieja Cieślaka. Instrumentalny utwór z przepiękną gitarą M.C. przenosi nas do upalnego, letniego dnia podczas którego leżymy na rozgrzanym piasku, a w tle szumi morze. Nigdzie nam się nie spieszy, mamy pełno wolnego czasu, możemy się wreszcie zrelaksować. Taki obraz mam przed oczami gdy słucham tego utworu. Utworu, który znalazł się na pierwszej płycie najważniejszego polskiego zespołu ostatnich lat. [camel]

Skuter

"Skuter" to przede wszystkim niesamowita energia. Energia nieokiełznana, pierwotna. Tym razem na pierwszy plan wysuwają się klawisze Jacka Lachowicza wygrywające charakterystyczną melodię oraz perkusja Arkadego Kowalczyka. Maciej Cieślak zwykł mówić o takich utworach 'napierdalatory'. I tylko szkoda, że w obecnym składzie nie ma szans na usłyszenie tego utworu na koncertach grupy. [camel]



DNI WIATRU


The iris sleeps under the snow

Za nic nie potrafię zebrać się na proste stwierdzenie, że jest to mój ulubiony utwór Ścianki. Bez wahania mogę za to przyznać, że „Iris” to dla mnie najważniejszy i wciąż najmocniejszy punkt wspólnej historii z formacją Macieja Cieślaka. A mówiąc jeszcze bardziej patetycznie – od tego wszystko się zaczęło. No bo jak tu nie zwrócić uwagi na zespół legitymujący się takim cudeńkiem? Z pastelowego-psychodelicznego wstępu powoli wyłania się prosta, ale obładowana niezmiernie wielkim ładunkiem emocji linia melodyczna, w tle której pobrzmiewają oniryczne cymbałki, gitara akustyczna i delikatna, „ozdabiająca” całość perkusja. Do tego tajemniczy tekst, jesienno-zimowy klimat... Utwór, który za każdym razem skłania mnie do robienia czegoś, czego zazwyczaj nie praktykuję podczas słuchania płyt w całości, a mianowicie – repeatowania. W niezdrowych wręcz ilościach. [turas]

19 XI

Mógłbym napisać, że „19XI” to utwór idealny do nocnego przemarszu przez słabo oświetlone ulice miasta. Mógłbym napisać, że jest to kompozycja tajemnicza, enigmatyczna, będąca dokładnie tym, czym ambient (a wręcz dark ambient) być powinien. Mógłbym napisać też, że jest to mój drugi ulubiony fragment „Dni Wiatru”. Wiele różnych rzeczy mógłbym o „19 XI” powiedzieć. Właściwie to już to zrobiłem. Sęk w tym, że to, co w „19 XI” najważniejsze nie daje tak łatwo zamknąć się w słowach. Wciśnięty pomiędzy antymuzycznego „Piotrka” i groteskowego, powykręcanego „Spychacza ” kawałek idealnie kontrastuje z ich ciężką do przełknięcia formą, dodatkowo wzmacniając uczucie wymieszanego ze sporą dawką niepokoju ukojenia po działającym destrukcyjnie na psychikę finale tego pierwszego. Członkowie grupy w wywiadach wielokrotnie nazywali to „muzyką ilustracyjną”, będąca jedynie „podkładem” do mającej stworzyć się w umyśle słuchacza wizji. I chyba to określenie definiuje słownie „19 XI” najlepiej, jak tylko można. [turas]



BIAŁE WAKACJE


Białe Wakacje

Od tego utworu, puszczanego przez Piotra Kaczkowskiego w 'Minimaxie' latem 2002 roku zaczęła się moja fascynacja tym zespołem. Nie zawiera on słów, opierając się na głosach Cieślaka i Lachowicza, które stopniowo narastają oraz na wyjątkowo wyrazistym basie Andrzeja Koczana wygrywającego charakterystyczną sekwencję. Jeżeli dodamy do tego niezwykły teledysk w reżyserii Bo Martina podczas którego zespół powoli jedzie samochodem obserwując dramatyczne wydarzenia dziejące się na zewnątrz otrzymamy rzecz niezwykłą, wręcz genialną. Najlepiej notowany utwór Ścianki na Liście Przebojów Trójki. [camel]

Harfa Traw

Asocjacje towarzyszące tej kompozycji są więcej niż oczywiste. „Harfa Traw” to jakieś wczesne lato, oślepiające promienie słońca, płynące z wiatrem po krystaliczne błękitnym niebie cirrusy, azyl od miejskiej codzienności. Towarzysząca całemu albumowi aura sielankowości nabiera tu niezwykle wyraźnego kształtu, niemal materializując na plecach opisywany w tekście „dywan z traw” i przeczesujące włosy powietrze. „Harfa Traw” to też chyba najbardziej radiowa kompozycja grupy, swego rodzaju potwierdzenie potężnego zaplecza przebojowego jakim dysponuje formacja (pomyśleć, że „Białe Wakacje” to tylko rok młodszy krewny awangardowych „Dni Wiatru”). I nawet mimo patrzenia na Ściankę raczej jako na muzycznych eksperymentatorów, beztroskiej przyjemności płynącej ze słuchania „Harfy Traw” nigdy nie potrafię sobie odmówić. [turas]

Miasta i Nieba

'Nie dam Ci nic i ty nie dasz mi nic, mieszkamy na zupełnie różnych drzewach. Do Twoich drzwi nie pasuje mój klucz, a z naszych okien widać inne miasta i nieba'. Od tych słów zaczyna się najlepszy utwór zawarty na trzeciej płycie Ścianki. Zaczyna się dość spokojnie by po kilku minutach odlecieć w kosmiczne rejony psychodelii, nieosiągalne dla innych polskich zespołów. Prawdziwa muzyka, prawdziwe emocje i dzieło, którego lepiej słuchać, niż o nim pisać. Czapki z głów. [camel]



PAN PLANETA


Boję się zasnąć, boję się wrócić do domu

Ten numer to swego rodzaju podsumowanie tej bardziej zadziornej, rockowej, ale jeszcze nie tak awangardowej strony Ścianki. Pełen niepokoju opener „Pana Planety” otumania raz to pozornie całkiem niegroźna zwrotką i refrenem, żeby za chwilę jak obuchem przyłożyć nerwowym mostkiem, rozpoczynającym neurotyczny przejazd po drugiej części kompozycji. Rockowa kompozycja, która na większości rockowych albumów byłaby zapewne ich najbardziej pokręconym fragmentem, na ostatnim albumie Ścianki pełni jednak „zaledwie” rolę wprowadzenia do mrocznej, abstrakcyjnej rzeczywistości „Pana Planety”. Czy muszę jeszcze dodawać z jakim skutkiem? [turas]

Wichura / Głowa czerwonego byka

Najdłuższy utwór na czwartej płycie zespołu, stanowiące jego centralny i najważniejszy punkt. Utwór, w którym Arkady Kowalczyk przechodzi sam siebie wygrywając, jak to jest napisane w książeczce do albumu „kontrgenialny bit na perce'. Utwór zaprezentowany premierowo zimą 2006 roku w nocnej audycji Piotra Stelmacha był dowodem na to, że zespół nadal jest w świetnej formie. Po kilku minutach instrumentalnej 'jazdy' pod koniec kompozycji Cieślak opowiada swoją apokaliptyczną historię o tym, że kiedy umarł dobry człowiek rozpętała się wichura, która sześć dni i sześć nocy zrywała dachy i porywała samochody, a dziewiątego dnia słońce nie wzeszło, a nad miastem wisiała głowa czerwonego byka. Kolejny świetny utwór zawarty na moim zdaniem bardzo niedocenionym przez fanów albumie. [camel]

Gotowanie dla każdego: gwiazdy

Doskonale pamiętam pierwszy odsłuch „Pana Planety”. Opener, jako jedyna klasycznie rozumiana ‘piosenka’, dziwne i niezrozumiałe przerywniki, dwa oblicza zrytmizowanego hałasu i TO. Szczerze mówiąc, jeden z zaledwie dwóch akceptowanych wtedy przeze mnie punktów tego wydawnictwa. W kontekście faktu dzierżenia obecnie przez „Pana Planetę” miana mojej ulubionej płyty, sytuacja ta wydaje się z jednej strony dość zabawna (odbieranie „Pana Planety” pod kątem melodii i piosenek), z drugiej jednak – był to chyba logiczny krok w procesie poznawania tego enigmatycznego słuchowiska.

Wiele osób uważa „Wichurę” za kulminacyjny punkt „Pana Planety”. Zgoda, jednak mając na uwadze koncept schizofrenicznej podróży kosmicznej, śmiało można pokusić się o wyróżnienie jej dwóch szczytowych momentów. „Wichura” byłaby tu czymś w rodzaju lotu pod prąd w siejącym zniszczenie deszczu meteorytów. „Gwiazdy” zaś, jak sama nazwa wskazuje, wypłynięciem w kosmiczny, gwiezdny spokój, kojący po wspomnianej wcześniej destrukcji, ale i będący wyciszeniem przed podróżą do apokaliptycznego jądra Ściankowego kosmosu, utworu tytułowego. Pod względem kompozycyjnym, „Gwiazdy” to właściwie tylko parę zapętlonych dźwięków, intrygujący monolog Macieja Cieślaka i prześliczny dźwiękowy stan nieważkości w środku utworu. Nadzwyczaj skromne środki wyrazu, wspólnie tworzące jednak najczęściej zgłębiany przeze mnie zakamarek „Pana Planety”. Mimo wszystko – wciąż jeszcze do końca nie odkryty. [turas]

Na koniec moje dwa ulubione teledyski zespołu:

[camel]




poniedziałek, 7 listopada 2011

Płytowe premiery jesienne, cz.2



[camel]


8 listopada
Katarzyna Groniec – Pin-up princess
Illusion – The best of Illusion
Cyndi Lauper – To Memphis with love [cd/dvd, live]

10 listopada
Chris Rea – The journey 1978-2009 [2 cd, best]
Morcheeba – Very best of Morcheeba

14 listopada
LENNY VALENTINO – UWAGA! JEDZIE TRAMWAJ [reedycja]
Ozzy Osbourne – God bless Ozzy Osbourne [dvd, blu-ray]
Buldog – Laudatores tempores acti
Ewa Farna – Live – niezapomniany koncert urodzinowy [cd/dvd]
Slash, Myles Kennedy – Made in Stoke 24/7/11 [cd, dvd, blu-ray]
R.E.M. - Part lies, part heart, part thruth, part garbage, 1982-2011
Mieczysław Szcześniak – Sings / Znaki
Seal – Soul 2
Ozzy Osbourne – Speak of the devil [dvd]
Stanisław Soyka – Stanisław Soyka śpiewa 9 wierszy Czesława Miłosza

15 listopada
Various Artist – Listy do M. [ost]
Kabaret Moralnego Niepokoju – Galaktikos [dvd, blu-ray]
Various Artists – Niedziela na Głównym – Piosenki Wojciecha Młynarskiego
Kora – Ping Pong
Afromental – The B.O.M.B.
Ian Gillian – Mercury High – Story of [2cd. Best]

21 listopada
RIHANNA - TALK THAT TALK [cd, deluxe]
Kate Bush – 50 words for snow [cd, lp]
Jan Kaczmarek, Leszek Możdżer – A look of freedom
Czesław Śpiewa – Czesław śpiewa Miłosza
Nickelback – Here and now
Michael Jackson – Immortal [cd, deluxe]
VARIOUS ARTIST - PROJEKT SI 031 [reedycja]
Agressiva 69 – Republika 69

22 listopada
Muzykoterapia – Piosenki Izy
Various Artists – Przepis na życie [ost]
Duże Pe – Nowoczesny hip-hop vol.2

28 listopada
Fisz Emade - Zwierzę bez nogi
Kylie Minogue – Aphrodite les folies – live in London [2cd/dvd, blu-ray]
Wham! - The final [cd, cd/dvd]
Gorillaz – The Singles 2001-2011 [cd, cd/dvd. Lp]

5 grudnia
Alicja Janosz - Vintage
Nightwish – Imaginaerum
Beyonce – Live at Roseland [dvd], Live at Roseland: Elements of 4 [deluxe dvd]
Shakira – Live from Paris [dvd, blu-ray]

7 grudnia
Gienek Loska Band – Hazardzista

21 lutego
Pezet – Co mam powiedzieć

MUCHY - CHCĘ CI COŚ POWIEDZIEĆ
COOL KIDS OF DEATH - COOL KIDS OF DEATH [reedycja]

sobota, 8 października 2011

Nosowska - 8



[camel]
ocena: 8/10


Szósta (piąta autorska) płyta Kasi Nosowskiej uświadamia mi, że ostatnimi czasy wolę solową twórczość tej pani, niż z Heyem. Heyowi przez ostatnie lata zdarzały się płyty słabsze ("Music music") i przeciętne ("Miłość! Uwaga! Ratunku! Pomocy!") podczas gdy trzy ostatnie wydawnictwa Nosowskiej są świetne – zaczynając od przebojowego "UniSexBlues" poprzez klimatyczną płytę z piosenkami Agnieszki Osieckiej, a na najnowszej "8" kończąc.

Kasia na tym albumie jest taka jaką znamy od lat – neurotyczna, depresyjna i mroczna. Z jednym wyjątkiem – wieńczącym całość O lesie. Piosenki, poza kilkoma wyjątkami (Daj Spać, Nomada, Ziarno, O lesie) utrzymane są w balladowych klimatach. Nowością są pojawiające się gdzieniegdzie smyczki, klarnet, trąbka i saksofon, które świetnie urozmaicają brzmienie płyty. Tematyka tekstów jest różnorodna. Jest o miłości (Rozszczep, Nomada, Tętent), przyrodzie (Pa, Ulala, O lesie), Bogu (Kto?) i nudzie (Czas). Dla wszystkich, którzy dość mają „smutnej Nosowskiej” album kryje niespodziankę – wspomniany wyżej utwór O lesie, w którym Kasia kreśli wizję lasu, w który „wślizguje się źdźbłem złotym, ostatnim” gdzie „pasą się mgły”, a o „poranku rosa lśni” po czym zachęca nas byśmy porzucili miasto i tam poszli. Powtarzane słowa „musisz tu przyjść” pozostają w głowie jeszcze długo po wybrzmieniu ostatniego dźwięku „8” i pozostawiają słuchacza w poczuciu dobrze spędzonych 46 minut, bo tyle trwa ten album. Trio Nosowska-Macuk-Bors znów potwierdza klasę i każe czekać na dalsze efekty swoich działań. Jedyne moje zastrzeżenia budzi bardzo ascetyczna oprawa graficzna – począwszy od okładki (do której solowa Nosowska jakoś nie ma szczęścia), a na książeczce kończąc (teksty wydrukowane na czarnym tle, bez wspaniałych zdjęć wykonanych przez Anię Głuszko-Smolik, dostępnych choćby na stronie artystki).

Reasumując to kolejna bardzo dobra płyta Nosowskiej, pokazująca, że Kasia nie ma sobie równych w pisaniu tekstów i ich interpretacji. Tym, którym mało pozostaje czekać na trasę promującą album oraz nowy album Heya, który ma się ukazać już w przyszłym roku.

piątek, 23 września 2011

Płytowe premiery jesienne



EDIT: UAKTUALNIONE


[camel]



23 września
NOSOWSKA - 8 [do 7 października tylko w empikach]

26 września
Discovery - reedycje Pink Floyd
Animals, The dark side of the moon, The wall, The divison bell itd.
David Gilmour - At Hammersmith Odeon [dvd, koncert z 1984 roku]
Steve Hackett - Beyond the shrouded horizon [cd,lp]
Steve Hackett - Once above the time
Joe Bonamassa, Beth Hart - Don`t explain
Beastie Boys - Legendary [niepublikowane nagrania archiwalne]
Massive Attack - Live in the 3rd demension [dvd]
Tangerine Dream - Live in Amercia 1982 [dvd]
Joss Stone - Super duper hits: The best of Joss Stone
Emerson, Lake & Palmer - The birth of the band [dvd]
Gillan - The glory years [dvd]

27 września
Manchester - Chemiczna broń
Ireneusz Krosny - Too funny for words [dvd]

28 września
Pearl Jam - Twenty years OST

30 września
ŁONA I WEBBER - CZTERY I PÓŁ
Sting - 25 years [3cd+dvd]
Feist - Metal [cd,deluxe]
Steve Reich - WTC 9/11, Mallet Quartet, Dance Patterns

3 października
Tony Bennets - Duets II [cd,cd/dvd]
Julia Marcell - June
MGMT - Late night talles
The Miles Davis Quintet - Live in Europe 1967 [bootlegi, cd,cd/dvd]
Kumka Olik - Nowy koniec świata
Nigel Kennedy - The four elements
Happysad - Zadyszka [cd/dvd]
Aga Zayran - Księga olśnień
Madox - La revolution sexuelle

6 października
Beastie Boys - Awesome? I fuckin` shot that! [2 dvd]

7 października
Bjork - Biophilla [cd,deluxe]

10 października
COOL KIDS OF DEATH - PLAN EWAKUACJI
Pati Yang - Jaszczurka [reedycja]

11 października
T.Love - T.lovestory [15cd+dvd]
Yugopolis - Yugopolis 2 [cd,limited]

15 października
ŚCIANKA - COME NOVEMBER [2cd]

17 października
KOMBAJN DO ZBIERANIA KUR PO WIOSKACH - KARMELKI I GRUZ
Coma - Czerwony album

24 października
Peter Gabriel - New Blood - Live in London [deluxe]
Coldplay - Mylo Xyloto
Paul Simon - Songwriter

28 października
U2 - Achtung Baby [reedycja; cd, lp, deluxe]

31 października
Placebo - We come in pieces [dvd]
Deep Purple - Live in Montreux 2011 [cd,dvd,blu-ray]

18 listopada
Ozzy Osbourne - God bless Ozzy Osbourne [dvd,blu-ray]
Slash, Myles Kennedy - Made in Stoke 24/7/11 [cd,dvd,blu-ray]

21 listopada
RIHANNA - [tba]

22 listopada
Pezet - Co mam powiedzieć

środa, 21 września 2011

100. post!



To już setny krockusowy post! W trakcie prawie 2,5 roku działalności odwiedziło nas ponad 11 tysięcy unikalnych użytkowników czyniąc ponad 21 tysięcy pageload`ów. Napisaliśmy 27 recenzji, 19 relacji, 14 tekstów w dziale „specjalne” (opowiadanie noir plus biografia Myslovitz), po 8 części półrocznych podsumowań filmowych, podsumowań muzycznych i zapowiedzi płytowych oraz 6 notek redakcyjnych. Napisałem/opublikowałem 69 materiałów (tekstów, zapowiedzi, plików video, zdjęć), 11 z opublikowanych tekstów popełniła Dominika, 8 Adam Osiński, 4 Ania Wasilewska-Stawiak, 3 Iris, po jednym moozgo, quid, Kamil Ł, Filip Szałasek i Paulina. Najwięcej materiałów na Krockusie poświęconych jest zespołom Myslovitz (12 tekstów) oraz Hey (9 tekstów). Przeciętnie blog odwiedza kilkanaście osób dziennie, choć zdarzały się i wyniki trzycyfrowe. Posty są publikowane średnio co dziewięć dni.

W najbliższym czasie zaplanowane są recenzję nadchodzących wydawnictw np. nowego albumu Nosowskiej. Możliwe też jest pojawienie się nowych działów takich jak „Płyta po płycie” oraz „Znamienita kolekcja”. Dziękuję za czytanie Krockusa i polecam czytanie go w dalszym ciągu.

pozdrawiam
[camel] & krockusowa załoga